Divemaster – Michał

Divemaster – Michał

 

Cześć. Nazywam się Michał – wiek nieważny 🙂 Nurkować zacząłem przez mamę, która szantażem zmusiła mnie do wyjazdu do Hurghady i nurkowania! Ale jak dotąd, prócz szaleństw na rowerze, jest to moja najlepsza przygoda jaka mi się przytrafiła. Chłopaków poznałem wcześniej nurkując z inną bazą. Walid, Ashraf, Manfred dla mnie to początki, dla nich w sumie też. 🙂 Od tamtego spotkania, minęło już trochę czasu, ale teraz, 2 razy do roku spotykamy się, tym razem w Diving-Stars. Zgodzili się, abym u nich zrobił Divemastera. Walid wymagający, ale dobry instruktor. Język polski nie sprawia mu problemów, a nam życie ułatwia. Kurs zacząłem podczas minionych wakacji. Załatwili mi mieszkanko z kolegą Piotrkiem do spółki, dzięki temu koszty po połowie dzieliliśmy. Dostałem książkę i… żegnajcie beztroskie wakacje! Dzień zaczynałem o 8 rano, porannym biegiem na miejsce transferu. Potem trzeba było sprzęt zapakować na łódkę, posprawdzać czy wszystko się zgadza, przywitać z nowymi osobami…  Brifing- chyba nigdy tego nie polubię, sprawdzenie sprzętu, ubranie Liptonów  (to od herbatki Lipton, zanurzyć, potrzymać 15-20 min i wyciągnąć), i do wody! Były dni, że tylko ćwiczenia pod woda mieliśmy… wszystko od podstaw!! I to co wszyscy lubią najbardziej, ściąganie masek w słonej wodzie!! Biedne nasze oczy. 🙂 Był też spanikowany nurek, nieprzytomny nurek, holowanie ze 100 metrów albo lepiej, jeszcze raz Rescue, orientacja pod wodą itp. Itd.! Pamiętam, że stresowałem się trochę przed pierwszym samodzielnym wypłynięciem z grupą, ale spoko… wróciliśmy bez problemów! Miałem też przypadek, że łódka przecumować musiała i nieco się zdziwiłem, że jej nie ma, a powinna być! Ale spotkałem Manfreda, który ze swoją grupą płynął i nakierował mnie na nowe miejsce cumowania.  Był też czas na teorię, na słowa krytyki i słowa uznania, na tablice nurkowe, czasy dekompresji itp. Na szczęście nie miałem z tym problemów, co widać potem było w teście końcowym. Nie było za to czasu na leniuchowanie i opalanie się jak turyści, bo Walid każdą wolną chwilę na wykłady rezerwował… no cóż! Po 2 miesiącach wróciłem lekko zaróżowiony w niektórych miejscach, ale za to jestem divemasterem!  Przekonałem się jaka to satysfakcja i radość, jak samemu znajdzie się coś ciekawego pod wodą… potem cała grupa zadowolona była i ze mną chciała nurkować! Fajowo się wtedy czułem! Wracając do testu końcowego… trudny był.
Wniosek z tego wszystkiego taki, że warto czasem posłuchać rodziców! 🙂